piątek, 10 czerwca 2016

Trochę nie fajnie. ~3

 Miałam jechać na obóz, a tu lipa nie pojechałam. Dzień wcześniej (w sobotę) wylądowałam w szpitalu dziś jest piątek i nadal zostaje tu na weekend. Dokładnie od 28 maja boli mnie głowa, ale ten dzień był i tak piękny bo minęło z Mateuszem 6 miesięcy!!! Zastanawiam się kiedy to minęło, jak to tak szybko zleciało. Ważne jest to, że ciągle się kochamy, staramy się o siebie, wspieramy, motywujemy..itd to co najważniejsze. Dostałam od niego piękny bukiet róż, który doprowadził mnie ze szczęścia do łez. Ten facet kocha sprawiam, że się uśmiecham. Myślę, że chyba jak każdej z nas chłopak. Co ze mną? Do szkoły już średnio będę chodzić, co najgorsze: NIE MOGĘ ĆWICZYĆ I MUSZĘ PROWADZIĆ LEKKI TRYB ŻYCIA. Dla mnie jest to straszne, jak to usłyszałam w szpitalu to od razu się przy mamie i Mateuszu rozpłakałam. Konsekwencje jeśli za szybko zacznę? Strzeli mi śledziona i się wyleje czy coś takiego, obecnie w sumie wynika badań się już poprawiają, może po niedzieli wyjdę. Ostrzeżenie, nie pijcie z kogoś butelki. ZAWSZE TYLKO SWOJA. Pamiętajcie.
Niżej pokazuje piękny bukiet <3 I skutki mojej szpitalnej nudy, o i właśnie dostałam w szpitalu pierwsze zlecenie. Muszę narysować coś dla pielęgniarki.

Brak komentarzy: